Unwanted – Tarnobrzeski Zespół Piramide Wydał Płytę

Dział forum z komentarzami do aktualności
Awatar użytkownika
admin
Site Admin
Posty: 14416
Rejestracja: 15-06-2003 23:41

Unwanted – Tarnobrzeski Zespół Piramide Wydał Płytę

Post autor: admin » 11-02-2019 22:16

Obrazek

Cóż za niestosowny tytuł do tych okoliczności. Nowe płyty tarnobrzeskich zespołów są jak najbardziej potrzebne i szeroko oczekiwane, a sam ze szczególnym wytęsknieniem czekam na album tego typu – z muzyką cięższą, a jednocześnie melodyjną i wpadającą w ucho.

Najpierw krótka zapowiedź płyty:

Żywiołowa i energiczna. Długo skrywane lęki i rozterki otaczającego nas świata. O tym właśnie jest debiutancka płyta tarnobrzeskiego zespołu PIRAMIDE pod tytułem „UNWANTED”. Nagrana w 2018 roku teraz w końcu wychodzi z zakamarków na światło dzienne. Warto posłuchać, będziesz zaskoczony ile jeszcze tarnobrzeska scena muzyczna jest w stanie zaoferować. A to nie jest ich ostatnie słowo.

Brzmi zachęcająco? Teraz parę słów ode mnie, po przesłuchaniu płyty:

Pierwsza sprawa, że materiał jest urozmaicony, mimo spójnego brzmienia utwory wyraźnie różnią się od siebie. To trudne, szczególnie na pierwszej płycie. Widać, że dłużej to dojrzewało. Kawał roboty, nie da się tyle zrobić na szybko.
Podoba mi się melodyjność, harmonia, wszystko łatwo wchodzi w głowę i można sobie nucić czy śpiewać. Wokal bardzo przyjemny, zarówno w wersji czystej, jak i nieczystej. Instrumentalnie sprawnie, całość równo ładnie zgrana, rozbudowana w ramach poszczególnych utworów. Nie lubię powtarzalności, a tu jej ambitnie nie ma. Całość żwawa, porywająca, chce się ruszać, a co najmniej bujać. Brzmienie klasyczne, raczej surowe, bez niepotrzebnej elektroniki i przerostu formy. Na pierwszy rzut ucha najbardziej do mnie trafiły kawałki „Ashtray” – melodyjnie, łagodnie, akurat na radiowy przebój. Ze żwawszych wybieram „Fire”, którego wersję z 2016 roku możecie usłyszeć tutaj:



Jeśli dobrnęliście do tego momentu, to czas na krótki wywiad, z moimi niezbyt rozgarniętymi pytaniami :). Odpowiedzi udzielił Mateusz Dedel (gitara rytmiczna)

Kiedyś było hasło punks not dead. Czy metal nadal żyje? Wydaje się, że popularność gatunku, albo całej subkultury mocno spadła w ostatnich
10-20 latach.


To prawda. Wtedy klimat przemiany ustrojowej sprzyjał takim ruchom i subkulturom. Młodzież wydarła się spod jarzma komuny i chciała od razu wykrzyczeć to, za co jeszcze parę lat wcześniej skończyłaby w areszcie z poobijaną twarzą. W Tarnobrzegu wtedy pojawił się między innymi zespół Barricades, w którym grał mój najstarszy brat. Jak dzisiaj posłucham tej muzyki to od razu słychać w niej wściekłość a zarazem odzyskaną wolność. Dzisiaj myślę, że ten klimat wraca. Po ponad dwudziestu latach ludzie zaczynają się przebudzać i pod wpływem nowych informacji o historii naszego Narodu (skrzętnie poukrywanych w różnych archiwach) również zaczynają rozumieć, że ktoś ich oszukał, więc szukają prawdy mocniej i agresywniej. Dlatego teraz może być bardzo dobry moment by wśród młodzieży muzyka punkowa lub metalowa ponownie odnalazła rezonans. Z gatunku metalowego, choć dużo bardziej agresywnego niż przez nas prezentowany, popularność na świecie zdobywają takie zespoły jak Decapitated czy Behemoth. Nawet Nocny Kochanek (choć teksty piszą z przymrużeniem oka) czy Luxtorpeda daje dawkę mocnych brzmień, które przekładają się na spore zainteresowanie u nas w kraju, nie wspominając oczywiście o klasykach takich jak Acid Drinkers. I choć już coraz rzadziej można zobaczyć na ulicach kogoś z irokezem na głowie lub z koszulką Metallici i długimi włosami, to wciąż ta muzyka ma swoich wiernych słuchaczy, a dodatkowo sprzyjająca atmosfera również pchnie nowe pokolenia by odkryły na nowo muzykę „z pazurem”.

Podobne pytanie – za moich czasów w samym Tarnobrzegu było ich sporo, teraz ludziom się nie chce, chociaż łatwość organizacji sprzętu, sali, komputerów do miksowania, możliwość wydania płyty itp. jest bez porównania łatwiej. Jak to można ocenić? Chce się i warto grać?

Tak, ja szczególnie pamiętam wspomniany Barricades, Sen Wariata i Duszę. To zależy czego ludzie oczekują od grania muzyki. Jeśli ktoś szuka w tym sposobu na kasę to takich kapel jak nasza będzie coraz mniej. Dzisiaj lepiej założyć kapelę weselną i grać covery by w ten sposób zarabiać, niż pisać godzinami własne piosenki. Niestety znam sporo bardzo zdolnych muzyków, którzy pokierowali swoje ambicje w tą stronę, co oczywiście szanuję. Ale powiem jedno – nie ma lepszej nagrody niż znalezienie bratniej duszy własną twórczością. To jest coś co staramy się w sobie pielęgnować i trzymać z dala od okrutnego świata, którym najczęściej rządzi pieniądz, niestety. Muzyka jest dla nas miłością i nie tyle odskocznią co sposobem na wyrażenie siebie. Co do łatwości dostępu do sprzętu – to jest druga kwestia, która sprawia, że ludziom szybciej się odechciewa. Każdy wie po sobie, że im ciężej na coś pracuje tym bardziej to docenia, a rzeczy które przychodzą z łatwością są szybko odsuwane w kąt. To tak jak z zabawkami. Ja pamiętam, że w swoim dzieciństwie miałem ich ledwie kilka, ale zawsze znajdowałem sposób by inaczej się nimi bawić co rozwijało we mnie kreatywność w jakimś stopniu. Dzisiaj są pełne szafy zabawek, tablety, laptopy, a dzieci dalej chcą i dostają więcej od rodziców by „bezstresowo” je wychować. Niestety to nie kształtuje moim zdaniem charakteru tylko go rujnuje tworząc masę samolubnych istot, ale też rozumiem, że każdy radzi sobie jak potrafi.

Wasze związki z Tarnobrzegiem i gdzie teraz ćwiczycie. Czy Tarnobrzeg w jakiś sposób Was ograniczał, kto przydał się, kto pomógł…

Wszyscy jesteśmy z Tarnobrzega i okolic. Nasz basista Wiktor i nasza wokalistka Sara na co dzień teraz mieszkają w Krakowie, tam pracują i studiują. Nie ukrywam, że to trochę utrudnia nam współpracę ale staramy się to jakoś pogodzić i gramy w Tarnobrzegu i w Krakowie. W tym momencie akurat mamy przejściowe problemy z salką ale staramy się to jak najszybciej rozwiązać. Oprócz tego każdy jeszcze ćwiczy i tworzy w domu, co wspomaga wyżej wspomniana technologia czyli komputery i Internet. Oczywiście nic nie zastąpi kontaktu w cztery oczy ale póki co radzimy sobie. Na pewno wydanie naszej debiutanckiej płyty jeszcze bardziej zmotywują nas do pracy. Nie mogę również powiedzieć, że Tarnobrzeg nas ogranicza, ale oczywiście większe miasta dają więcej perspektyw, dlatego tak chętnie ludzie wyjeżdżają m.in. właśnie do Krakowa czy Warszawy. Ale tutaj jest sporo osób, które nam pomagają i pamiętają o nas. Nasza przygoda zaczęła się z mRockiem (głównie z Karolem Kułagą), bardzo dobrze wszystkim znanym stowarzyszeniem w naszym mieście. To u nich graliśmy próby przez pierwsze lata działalności i mieliśmy pierwsze podejścia do nagrania tego albumu. Zorganizowali nam również kilka pierwszych koncertów w Tarnobrzegu i Sandomierzu, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Jest oczywiście Piotr Duma z Radia Leliwa, który zaprosił nas kilka razy do swojej audycji i wysłuchał co mamy do powiedzenia, a także przedstawił nas swoim słuchaczom. No i ostatnio przez ponad rok próbowaliśmy się w salce w szkole nr. 10 (czyli legendarna RapKanciapa) pod okiem Damiana Wojciechowskiego i spółki. Wszystkie te osoby i miejsca wpłynęły na to, w którym miejscu jesteśmy teraz, za co im serdecznie dziękujemy.

Parę słów o zespole – od kiedy gracie, gdzie występowaliście, jaki był plan na płytę, jakie plany na później i kiedy koncert w Tarnobrzegu?

Pierwsze utwory istniały wcześniej niż nasz zespół, po prostu musieliśmy się spotkać i zacząć grać, a pierwszy raz stało się to w 2012 roku. Na początku zespół tworzyłem ja, Michał Mazur i Damian Kunig. Nazwa powstawała długo, ale w końcu postawiliśmy na Piramide. W międzyczasie tworzenia materiału, mieliśmy spore zawirowania kadrowe – długo szukaliśmy basisty i wokalisty, Damian odszedł z zespołu więc znowu szukaliśmy perkusisty, itd. Wszystko unormowało się na przełomie 2015-2016 roku kiedy nagraliśmy demo z piosenkami „Fire”, „Speed” i „Different Me” dostępnymi na YouTube. Wystąpiliśmy m.in. na mRock Fest 2016 (wtedy Sara dostała nagrodę od jury, gdzie zasiadała Anja Orthodox z Colsterkeller), Dniach Tarnobrzega 2017, „Antologii Nowego Rocka” w Kielcach, i przede wszystkim po klubach w Rzeszowie, Sanoku, Sandomierzu i Krakowie. Ale potem znowu zatrzymaliśmy się podczas nagrywania płyty. Ciężko w to uwierzyć, ale pracę nad nią zaczęliśmy w maju 2017 roku. Po prostu coś gdzieś stawało nam na drodze by ją dokończyć. W międzyczasie rozstaliśmy się z Michałem i jego miejsce zajął Adrian Gwoździowski, który nas nagrywał. Dzisiaj skład jest ponownie ustabilizowany czyli Sara Trubiłowicz (wokal i growl), Adrian (gitara prowadząca), Kamil Ciejka (perkusja), Wiktor Kozak (bas) no i ja. Co do płyty, to po prostu zebraliśmy całą naszą gotową twórczość na tamten czas. Nie jest to płyta koncepcyjna ale na pewno warto jej posłuchać – żywa, energiczna i naszym zdaniem ciekawa. Teraz planujemy pokoncertować, co wstrzymywaliśmy do momentu wydania płyty, teraz już nie ma wymówek… Chcielibyśmy pograć też na Dniach Tarnobrzega 2019 ale to akurat już nie tylko od nas zależy, jednak zgłaszamy swoją gotowość. Na pewno o wszystkich naszych planach będziecie mogli się dowiedzieć z naszego facebooka, na którego zapraszam (https://www.facebook.com/piramidetbg). Oczywiście zapraszamy też do zapoznania się z naszym albumem „Unwanted”, o którym więcej informacji na wspomnianej wcześniej stronie. Zapraszamy i do zobaczenia na koncertach!

Najważniejsze w temacie: płytę można zamówić przez facebooka w cenie 20 zł + ewentualne koszty wysyłki.

ODPOWIEDZ