Janusz Korwin-Mikke w Tarnobrzegu

Opublikowano dnia 09-11-2017

Picture 0 for Janusz Korwin-Mikke w Tarnobrzegu
Po kilkuletniej przerwie zawita do Tarnobrzega europarlamentarzysta, którego celem jest zniszczenie Unii Eropejskiej. Lider kolejnych upadających partii, skandalista i polityk w jednej osobie. Janusz Korwin-Mikke 2 grudnia w Starym Browarze. Starto o godz. 17:00.
Rzeczywiście trochę tych partii było, a list z których startował jeszcze więcej. Starsi pamiętają RPR, UPR, UPRz, ViP, Platformę JKM, młodsi KNP, KORWiN i obecną (ale pewnie nie ostatnią) Wolność.
Jedna z bardziej interesujących postaci ostatnich 40 lat polskiej polityki. Co do treści nie usłyszycie nic nowego, bo od zawsze mówi to samo. Ale forma zawsze wyjątkowa.

Idźcie na spotkanie, bo gość ma już swoje lata. Kto wie czy jeszcze kiedyś dotrze do Tarnobrzega ;)
 

Komentarze

Możesz komentować ten wpis także bezpośrednio na forum

  • Cytat

    europarlamentarzysta, którego celem jest zniszczenie Unii Europejskiej.


    koń trojański, który nie wie kiedy trzeba ze sceny zejść niepokonanym tekst
  • Czemu niepokonanym?
    Mało który polityk był pokonany tyle razy icon_smile
  • zachęcam do obejrzenia dokumentu o p.Januszu Korwin Mikke, szczególnie tych których opinia o JKM opiera się na "powszechnej opinii" i fragmentach wypowiedzi wyrwanych z kontekstu:

    /MP

  • Jak byłam młodziutka, to wypowiedzi Korwina, dowcipne, z pozoru oparte na żelaznej logice, też mnie bardzo pociągały. To było w poprzednim tysiącleciu.

    Nie wiem, czy jest to objęte filmikiem u góry, ale podobno powiedział, że kobiety głosują na kandydata przystojniejszego. Idąc tym tropem... cóż... szanse Pana Janusza mogą nie być największe icon_wink
  • Pewnie coś w tym jest. Na pewno kobiety częściej głosują na mężczyzn niż na kobiety.
    Raczej to nie kwestia przystojności, ale nie można powiedzieć, że Korwin nie ma powodzenia wśród kobiet icon_smile
  • Nie wiem, czy Korwin na powodzenie wśród kobiet. Może matek swoich dzieci ma więcej niż jedną, ale pewnie Pawlaka nie przeskoczy icon_smile

    Natomiast cechy fizyczne polityka rzeczywiście mają znaczenie, ale niekoniecznie ze względu na preferencje wyłącznie kobiet. Np. od początku istnienia USA zaledwie kilka razy zdarzyło się, żeby wybory prezydenckie wygrał niższy kandydat.
    Co zrobisz, kampania wyborcza jest po trochu jak konkurs miss. Tyle że w naszej polityce glosujesz na najładniejszą kandydatkę, a po wyborach okazuje się ona Fioną z pierwszej części Shreka - są ogry, którym nowoujawnione cechy odpowiadają, a ogółowi zostają dyskusje, czy do zielonej karnacji dana sukienka pasuje dobrze lub niezbyt dobrze. Czyli analizujemy, chwalimy, ganimy - ale nie o to nam przy urnie chodziło.
  • A, jeszcze jedno, nie znam badań, ale mężczyźni też częściej głosują na mężczyzn niż na kobiety icon_smile

    Zresztą, gdyby nie kwoty, niektóre listy w poprzednich wyborach samorządowych nie pozostawiałyby ŻADNEGO wyboru w tej kwestii.



    Edytowany przez iv o 17-11-2017 - 09:29.
  • W polityce trzeba twardej ręki, i chociaż niektórym kobietom takiej ręki nie brak, to jednak mężczyźni są z nią kojarzeni.

    Nie sprawdzałem i nie robiłem badań na ten temat, ale w kilku rozmowach z kobietami, przyznały one że lepiej im się współpracuje z mężczyznami - i tutaj warto wspomnieć spostrzeżenie Korwina, iż w każdej (??) drużynie koszykarek, siatkarek, czy chociażby naszych tenisistek stołowych w Tarnobrzegu - trenerem jest facet :) z drugiej strony ciekawym przypadkiem są szkoły tańca, w których to jednak jest więcej trenerek niż trenerów, ale to pewnie wynika z subtelności dyscypliny.
  • Wow, przyznam, że czytanie tego komentarza było dla mnie porażające, bo nie sądziłam, że ktoś jeszcze na poważnie miewa takie przemyślenia.
    No ale ja mam masę znajomych, które realizują się w lokalnej polityce, zarządzają organizacjami społecznymi bądź projektami o wartości sześcio- lub siedmiocyfrowej, wpływają na różne polityki na różnym szczeblu jako działaczki bądź ekspertki... Mając takie otoczenie naprawdę ciężko czyta się rozważania, że trenerem siatkówki żeńskiej jest pan, bo piłkę uderza się mocno, a trenerką tańca pani, bo po parkiecie stąpa się lekko icon_smile

    wolność

    W polityce trzeba twardej ręki, i chociaż niektórym kobietom takiej ręki nie brak, to jednak mężczyźni są z nią kojarzeni.


    Nie wiem, czy w polityce trzeba twardej ręki. W polityce lokalnej chyba wręcz przeciwnie. Ja lubię społeczeństwo obywatelskie, gdzie ważne są konsultacje, negocjacje i narzędzia partycypacyjne.
    Być może twardej ręki trzeba w partii politycznej. A w tej wielkiej polityce - twardego tyłka.

    W polskiej polityce lokalnej na stanowiskach sołtysów jest bardzo duży procent kobiet. Bo ta robota bywa niewdzięczna, a profity i prestiż niewielkie. Wyżej przyjemniej i więcej konfitur, a pań mniej. Bo panie nie umieją i nie lubią się rozpychać (nie wiem, czy też z natury, ale na pewno z wychowania).
  • Cytat

    Mając takie otoczenie naprawdę ciężko czyta się rozważania, że trenerem siatkówki żeńskiej jest pan, bo piłkę uderza się mocno, a trenerką tańca pani, bo po parkiecie stąpa się lekko icon_smile


    Ma Pani zatem wyjątkowe otoczenie :) niestety jest ono przykładem wąskiej grupy.
    Pojmowanie zależności iż w żeńskich drużynach sportowych trenerami są mężczyźni, bo trzeba mocno uderzyć piłkę, nie jest do końca poprawne - tutaj chodzi bardziej o relacje interpersonalne. Człowiek słucha drugie człowieka, jeśli ten ma coś sensownego do powiedzenia - kobiety na ogół chętniej słuchają mężczyzn niż kobiet, pomimo iż mają ten sam przekaz. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale Korwinowi chodziło o większość.

    Cytat

    Bo panie nie umieją i nie lubią się rozpychać (nie wiem, czy też z natury, ale na pewno z wychowania).


    Wydaje mi się że tylko z natury, bo poszczególne sposoby wychowania mają wpływ na charakter osoby - a ten może być dominujący lub uległy.

    Tak czy inaczej, spotkanie z JKM to nie tylko panel wykładowy ale również dyskusyjny - można przyjść i wdać się w polemikę z autorem logicznych a zarazem kontrowersyjnych wypowiedzi :)
  • Dlatego @iv ja jestem za tym aby kobiety nie miały prawa głosu. Bo Korwin ma rację. To przykre ale ma.
  • @mariano a może łysi nie powinni mieć głosu, a może rudzi, a może poniżej 180 powinno się nie mieć głosu. Weź się chłopi zastanów jakie głupoty piszesz! Każde dzielenie ludzi, wykluczanie ze względu na płeć, wygląd światopogląd rasę czy wyznanie jest złem!!!



    Edytowany przez lakers o 17-11-2017 - 13:34.
  • mariano

    Dlatego @iv ja jestem za tym aby kobiety nie miały prawa głosu. Bo Korwin ma rację. To przykre ale ma.


    Z szerokim uśmiechem odpowiem, że odkąd modlitwa zatrzymała na granicach zalewającą nas falę barbarzyńców, możesz najwyżej na ulotce wyborczej napisać, że nie życzysz sobie głosów od kobiet.
  • Jako zwolennik większości poglądów JKM ale też poglądów libertariańskich, nie wyobrażam sobie aby kobiety nie miały prawa głosu. Nie jestem jednak przekonany do prawa do głosu, obywateli polskich mieszkających na stałe za granicą i więźniów (oczywiście nie kładę ich na jednej szali) ale ciężko żeby ta pierwsza grupa decydowała o sprawach polskich przebywając za granicą i nie widząc na własne oczy jak mają się faktycznie polskie sprawy.
    Co do więźniów - jeżeli któryś jest pozbawiony praw obywatelskich, to nie ma też prawa głosu. Prawo nie zawsze jest idealne, nie mniej trzeba go przestrzegać i próbować zmian w inny sposób niż jego łamanie.

    No i tutaj jest miejsce na wielokrotną wypowiedź JKM (nie pamiętam kto jest autorem, chyba JKM albo Michalkiewicz) iż " ...w demokracji, dwóch meneli spod budki z piwem, ma więcej głosów niż jeden profesor..."
    Jak wiemy, ludzi nie koniecznie znających się na gospodarce, prawie, czy sprawach międzynarodowych - jest więcej, i to oni decydują o świadomej reszcie.

    Niestety nie mogę wdać się w głęboką dyskusje na temat ustrojów państwa, bo się na tym nie znam. Oceniam jedynie to co widzę.



    Edytowany przez wolność o 17-11-2017 - 14:58.