100 lat pomnika Bartosza

Pomnik Bartosza Głowackiego widzimy na co dzień. Często się pod nim umawiamy, wiemy że był świadkiem wielu ważnych wydarzeń w mieście (cała Republika Tarnobrzeska rozpoczęła się i zakończyła pod Bartoszem), stał się właściwie symbolem miasta – na widokówkach pojawia się chyba częściej niż zamek dzikowski czy kościół Dominikanów. Kiedy oglądamy stare zdjęcia z rynku daje nam punkt zaczepienia, wiele wokół się zmieniło, ale Bartosz od stu lat taki sam.

Podobno Niemcy nie zniszczyli go wyłącznie dlatego, że lufa armaty była skierowana na wschód (obecnie lufa jedynej prawdziwej armaty w mieście wycelowana jest w kościół na Serbinowie).

Jako że pomnik stale nam towarzyszy, zapominamy o historii jego powstania i człowieku którego przestawia. Z okazji setnej rocznicy parę słów w rozszerzeniu…

Zdjęcie pomnika po remoncie nadesłał Atamtari. Zdjęcia z remontu Kubasek i Ronin. Dzięki
Więcej zdjęć z pomnikiem w galerii historycznej (tylko dla zarejestrowanych).

Najlepsze źródło historyczne tamtych czasów to oczywiście „Pamiętniki Włościanina” Jana Słomki. Co pisze Słomka: Ze spraw narodowych wielkiej doniosłości było wybudowanie pomnika Bartoszowi Głowackiemu, pierwszego pomnika chłopu-bohaterowi. Pierwszą myśl postawienia tego pomnika rzucił Walerian Wryk, włościanin z Wielowsi, a zawiązaniem komitetu w tej sprawie zajęli się Wojciech Wiącek i dr Surowiecki w roku 1901.

Na zebranie celem zawiązania komitetu przybyło 16 osób i z tych wówczas, 25 września 1901 roku, zawiązał się komitet, do którego wchodzili: Jan Słomka z Dzikowa, przewodniczący; Józef Lang z Tarnobrzega, zastępca przewodniczącego; Wojciech Wiącek z Machowa, sekretarz; Jan Frankiewicz z Miechocina, skarbnik; Jako członkowie: Paweł Grzywacz z Gorzyc, Jan Kolasiński z Tarnobrzega, Wojciech Lang z Tarnobrzega, Paweł Miklowski z Nadbrzezia, Władysław Ossowski z Wielowsi, Jan Słomka młodszy z Dzikowa, Wojciech Słomka z Dzikowa, Stanisław Stala z Miechocina, dr Antoni Surowiecki z Tarnobrzega, Walerian Wryk z Wielowsi, Łukasz Zioło z Wielowsi.
Składki napływały ze wszystkich stron Polski, a także od Polaków w Ameryce i w ogóle z zagranicy, i dawali je tak chłopi, jak szlachta i mieszczanie,

Gdy zbliżała się chwila odsłonięcia pomnika (9 września 1904 roku), komitet dokładał wszelkich starań, ażeby uroczystość przyniosła możliwie największy pożytek i dobrze się zapisała w pamięci uczestników. Do przemówień w czasie uroczystości zaproszeni byli – stosownie do życzenia całego komitetu – ks. biskup naszej diecezji Józef Pelczar, Stanisław hrabia Badeni, jako naczelnik rządu krajowego, i poseł Jakub Bojko, jako jeden z najwybitniejszych wówczas włościan.

Wszystko zapowiadało się bardzo dobrze, nagle w ostatnich dniach przed uroczystością zawichrzyło w powiecie i w całym kraju i komitet niespodziewanie znalazł się w wirze wielkiej polityki, a to z powodu, że przeciwnicy posła Bojki w kraju, domagali się usunięcia go od przemawiania przy pomniku, ponieważ był w walce z częścią duchowieństwa. Komitet jednak, nie chcąc mieszać do uroczystości narodowej porachunków partyjnych i osobistych, w ogłoszonym programie uroczystości nic nie zmienił. Ale z powodu tego zawichrzenia uroczystość nie wypadła tak świetnie, jak powinna była.

Pomnik wykonał krakowski rzeźbiarz Michał Korpal z piaskowca i wapienia.

Przypomnijmy, że dzień wcześniej miała miejsce koronacja cudownego obrazu Matki Bożej Dzikowskiej, na którą zjechało się kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów z bliższych i dalszych okolic.
W dniu odsłonięcia pomnika po południu, na błoniach dzikowskich odbył się pokaz bitwy pod Racławicami (jeden z kilku zorganizowanych w przez Wiącka), o którym zanotowano, że był jeszcze większy niż ten z 1898. Dodajmy, że w przedstawieniu z 1898 roku uczestniczyło 400 kosynierów, 400 ułanów, 200 strzelców po stronie polskiej i 800 piechoty, 200 Kozaków, 200 kanonierów i 12 armat po stronie Rosjan.
Wiącek zawsze grał rolę Kościuszki.

Na koniec parę słów o samym Głowackim. Niewiele o nim wiadomo, a wokół jego osoby narosły liczne legendy. Jego imieniem nazywano m.in. pociąg pancerny z 1920 roku i patrolowiec. Stał się symbolem chłopa – bohatera, który walczy za wolność ojczyzny (Żywią y bronią).

Wojciech Bartos urodził się między 1758 a 1765 rokiem, prawdopodobnie w Rzędowicach (tak pisał Kościuszko w piśmie z obozu pod Bosutowem 13-ego kwietnia 1794 roku). Według wspomnień Ambrożego Grabowskiego urodził się jednak w Zakrzowie w pobliżu Skalbmierza. Był chłopem pańszczyźnianym kniazia Antoniego Szujskiego.
Michał Stachowicz, który widział Bartosza w czasie uroczystej promocji na chorążego 8 kwietnia 1794 przestawił go jako mężczyznę wysokiego, krępego o twarzy ogorzałej, regularnych rysach, około 30 roku życia, z bujną czupryną i włosami ciemnoblond. Rzucało się w oczy wysokie czoło, twarz wyrażała energię i zuchwałość.

Około 1783 roku Bartosz ożenił się z Jadwigą Czernikową, urodzoną około 1749 roku, z którą miał trzy córki: Helenę (1784), Cecylię (1790) i Justynę (1794). Rodzina zamieszkała w lichej, kurnej chałupie, która zawaliła się jeszcze za życia wdowy po Bartoszu, pozostawiając ją bez dachu nad głową.

Wojciech Bartosz został powołany do wojska na mocy uchwały Komisji Porządkowej województwa krakowskiego z dnia 25 marca, w której nakazano: „ażeby każde miasto, miasteczko i wsie z 5 dymów jednego człowieka młodego, zdrowego i czerstwego, w 3 dniach od odebrania niniejszego listu okólnego z bronią, to jest z karabinem z kilku ładunkami, albo piką 11 stóp długą i z siekierą, ubranego po wieśniacku, jak pospolicie wieśniacy na wsi chodzą, dostawiona. Ażeby każdy z tychże uzbrojonych ludzi miał czapkę, koszul dwie, buty dobre, płachtę, czyli grube prześcieradła z dwóch brytów, żeby był opatrzony sucharami na dni 6 i żeby miał dany lenung w pieniądzach na jeden miesiąc, tj. 15 złp”.

Bartosz trafił do wojska właściwie za karę, ponieważ przeciwstawił się administracji dworskiej w osobach rządcy Strawińskiego i ekonoma, którzy w odwecie wyznaczyli go na rekruta. W dniu 4 kwietnia 1794 roku doszło do bitwy pod Racławicami. Wojska naczelnika insurekcji Tadeusza Kościuszki stanęły naprzeciw Rosjan, dowodzonych przez generała rosyjskiego Tormasowa. Główną rolę w bitwie Tormasow wyznaczył artylerii, która zdążyła jednak oddać tylko jedną salwę zanim zdobyli ją kosynierzy. Jako pierwszy armatę zdobył Wojciech Bartosz i tą właśnie chwilę uwieczniono na tarnobrzeskim pomniku – swoją czapką bohater gasi palący się lont.

Za odwagę i skuteczność w walce Kościuszko mianował Bartosza chorążym dopiero co utworzonych Grenadierów Krakowskich, przy okazji chłopskie nazwisko Bartosz zostało zmienione na szlacheckie – Głowacki. Bohater został zwolniony z poddaństwa oraz otrzymał w dziedziczne posiadanie zagrodę, którą użytkował. Wbrew niektórym doniesieniom Bartosz raczej nie został nobilitowany.

Ledwo dwa miesiące później 6 czerwca 1794 r. doszło do bitwy pod Szczekocinami. Siły polskie liczyły 16 batalionów, 47 szwadronów i 33 działa oraz ponad 15 tysięcy żołnierzy, natomiast wojska prusko-rosyjskie liczono łącznie na 27 tys. żołnierzy i 134 działa. W wyniku nierównej walki polskie wojska poniosły klęskę, tracąc około 1200 zabitych i rannych. Wśród nich wyniesiono z pola bitwy również Bartosza Głowackiego, jednak rany były zbyt poważne aby go uratować. Zmarł między 6 a 9 czerwca 1794 roku. Prawdopodobnie został pochowany w kościele NMP w Kielcach w dniu 9 czerwca.

Przez długie lata w Tarnobrzegu był jedyny pomnik Bartosza Głowackiego. W dniu 30 maja 1994 roku na polach bitwy racławickiej odsłonięto nowy pomnik Wojciecha Bartosa przy okazji centralnych obchodów Święta Ludowego.

Bartosz w remoncie Bartosz w remoncie
Bartosz w remoncie Bartosz w remoncie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.