Życie wikliną oplecione

„Splecione” – wystawa rzeźb i obrazów Stanisława Dziubaka w Tarnobrzeskim Domu Kultury. W jego życiu sztuka splata się z codziennością, natura z kulturą, jak wiklina. Właśnie to narzędzie i tworzywo Stanisław Dziubak pokochał i okiełznał, nagiął do własnej koncepcji twórczej, splótł z nią swoje życie zawodowe i osobiste. Stąd tytuł wystawy przygotowanej w Tarnobrzeskim Domu Kultury – „Splecione”.

Głównym medium w mojej twórczości jest wiklina. Wykorzystuję ją w formach przestrzennych i reliefowych dodatkowo wzbogaconych kolorem. Od wielu lat jestem zafascynowany tym materiałem i jego naturalną barwą. Swoje realizacje najchętniej umieszczam w krajobrazie, łącząc w ten sposób naturę z kulturą – mówi autor.

Artysta od wielu lat związany jest zawodowo z Tarnobrzeskim Domem Kultury. W 1975 r. ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie, gdzie uzyskał dyplom z plecionkarstwa. Od prawie 20 lat jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. W swoim artystycznym dorobku ma blisko 30 wystaw indywidualnych, kilkadziesiąt zbiorowych. Zorganizował ok. 50 plenerów krajowych i międzynarodowych. Prowadził warsztaty wikliniarskie, był kuratorem i uczestnikiem wielu festiwalu, plenerów i wystaw. Przez lata przewodniczył Ogólnopolskiemu Stowarzyszeniu Twórczemu „Wiklina”. Jest laureatem wielu konkursów, dwukrotnie otrzymał także nagrody Marszałka Województwa Podkarpackiego za szczególne osiągnięcia i całokształt dorobku w dziedzinie kultury i sztuki. Jego dzieła znajdują się m.in. w Arboretum w Bolestraszycach, w duńskim Muzeum Wikliny w Vissinggard, czy w zbiorach watykańskich.

Wiklina fascynuje Stanisława Dziubaka od samego początku swojej działalności twórczej. Jej barwy, plastyczność, potencjał tkwiący w procesie splatania, a wreszcie także jej ulotność i nietrwałość. W wiklinowym splocie Stanisław Dziubak szuka związku, relacji. Sam je tworzy, bądź po prostu obserwuje, dokąd go zaprowadzą. Jego unikatowe formy rzeźbiarskie nawiązują do natury, zyskując nowy wymiar dotknięte ręką artysty. Kluczowym pojęciem, zwłaszcza w ostatnim czasie stała się dla niego anemochoria, czyli wiatrosiewność. Fascynuje go ta forma przedłużenia gatunku, jej ulotność i kruchość, potencjał tkwiący w dmuchawcu, ziarnku, które oddaje się siłom natury, ulega kaprysom wiatru, słońca, deszczu, by walczyć o przetrwanie. W tej wizji dostrzega piękno i sam chce w tym procesie uczestniczyć, poprzez swoje dzieła mocniej spleść się z naturą i jednocześnie z nią pogodzić. Jego rzeźby zazwyczaj wplatają się w krajobraz, stają się częścią parku, ogrodu i poddane siłom natury – razem z nią ulegają przemianie, procesowi przemijania. A czasami oddaje je naturze, pozwalając na odrodzenie, bowiem tworzy także rzeźby rosnące, żywe, które – umieszczone w ziemi – wypuszczają zielone listki. W ten sposób natura nadaje rzeźbie własny kształt i poniekąd uczestniczy w artystycznej kreacji.

W naturze też artysta znajduje ukojenie, szuka bliskości i komunikacji zarówno z innymi, jak i przyrodą, czy krajobrazem, otoczeniem. Wyrazem tego poszukiwania są z kolei obrazy. Artysta tworzy je łagodnie wyginając materiał w formę łuku, innym razem stosując ostre, zrytmizowane kształty wychodzące poza pole obrazowe i wbijające się dynamicznie w przestrzeń. Naturalna wielobarwność wikliny wybrzmiewa na brązowym, zielonym, niebieskim tle, odcieniach ziemi, nieba, wody i słońca.

Stanisław Dziubak sięga do natury kontemplując ją. Jest ona ciągłym źródłem inspiracji. Realizacje twórcy spotykamy w przestrzeni miast, parków, ogrodów. Tam, targane wiatrem, oświetlane zmiennym światłem słonecznym, zraszane deszczem są spójne z przyrodą. Przeniesione do przestrzeni galeryjnej zyskują nowy wymiar, dialogują wchodząc ze sobą w interakcje. Instalacje z witek, gałęzi, niepowtarzalne rzeźby z wikliny wypełniają galerię zapachem, który przypomina o pochodzeniu tworzywa – wprost z natury.

Wystawę „Splecione” w Galerii TDK będzie można oglądać do 29 czerwca.

TDK

You May Also Like