35 mln zł miał kosztować kompleks rekreacyjno-turystyczny wybudowany w ramach PPP

O tym, że budowa kompleksu rekreacyjno-turystycznego w oparciu o wody siarczkowe znalazła się w Bazie Zamierzeń Inwestycyjnych PPP pisałem ponad rok temu.


W dokumencie znalazło się jednak stosunkowo niewiele informacji. Po tym jak przywołano gdzieniegdzie dokument z kontroli postępowania przez NIK wiemy odrobinę więcej.

Miasto nie chwaliło się przebiegiem postępowania, co zgodne jest z przywoływaną często zasadą, że pieniądze lubią ciszę. A pieniądze do wydania rzeczywiście są spore. Wartość inwestycji szacowano na 30 milionów złotych. Od razu uspokoję – raport Najwyższej Izby Kontroli nie wykazał nieprawidłowości, to rutynowa kontrola.

Czego dowiadujemy się z wystąpienia pokontrolnego?

Nie trafiło na najlepsze czasy. W czasie który obejmowała kontrola władzę Prezydenta Miasta sprawowały 4 osoby.
Wszystko rozpoczęło się 6 lipca 2017, kiedy miasto przekazało informację o zamiarze utworzenia kompleksu rekreacyjno-turystycznego w oparciu o wody siarczkowe w obszarze Jeziora Tarnobrzeskiego, w oparciu o formułę Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.
Pierwszym krokiem było zlecenie firmie AESCO Group Sp. z o.o. analizy, która wykazała celowość przedsięwzięcia, zarówno w wariancie PPP, jak i w samodzielnej realizacji inwestycji przez samorząd. W wariancie z udziałem PPP główne ryzyka spadałyby na inwestora, który od miasta otrzymałby działkę z badaniami złóż na okres 25 lat.
I to głównie ze względu na poziom ryzyka w projekcie PPP nie wziął ostatecznie udziału żaden inwestor.

Miasto ze swojej strony oferowało analizę finansowo-ekonomiczną ze wstępnym biznesplanem, analizę prawno-organizacyjną i oceną wpływu PPP na Wieloletnią Prognozę Finansową miasta. Analizy przygotowała firma zewnętrzna, łączne koszty przygotowania do programu to 65 tys. zł.

W roku 2019 Wydział Rozwoju Miasta i Funduszy Pomocowych zgłosił do budżetu na rok 2020 propozycję wydatku w wysokości 500.000 zł na wykonanie otworu eksploatacyjnego w obrębie Jeziora Tarnobrzeskiego, wraz z wynikami badań. Jak wiemy odwiertu ostatecznie nie wykonano, a w sprawie wskazanej przez RIO konieczności wykonania go w ramach budżetu obywatelskiego na rok 2020 władze miasta wciąż są na ścieżce prawnej w NSA, po przegranej przed WSA.

Tarnobrzeg dysponuje studium możliwości występowania i wykorzystania wód leczniczych i termalnych w Tarnobrzeg wraz z określeniem warunków formalno-prawnych poszukiwania i eksploatacji wód oraz możliwości finansowania otworu wiertniczego, opracowanym przez Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie. O tym dokumencie wspominano wielokrotnie, a w podsumowaniu pojawia się informacja, że wody siarczkowe z okolic Tarnobrzega są zbliżone właściwościami fizyko-chemicznymi do wód występujących w uzdrowisku Busko-Zdrój i mogą znaleźć zastosowanie w balneoterapii, jako pomocne w leczeniu wielu schorzeń.

Kolejną analizą, o której istnieniu nie wiedział nawet dr Witold Zych, od lat promujący wykonanie odwiertów jest ocena właściwości wód podziemnych w aspekcie możliwości ich wykorzystania w lecznictwie lub rekreacji, opracowana przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny w czerwcu 2019 roku. W opracowaniu stwierdzono, że wody spełniają podstawowe wymagania dla leczniczych wód mineralnych siarczkowo-siarkowodorowych do kąpieli w indywidualnych wannach, zalecanych w terapii chorób skóry oraz reumatycznych.
Miasto zleciło jeszcze przygotowanie informacji dotyczącej lokalizacji i kosztów wykonania ujęcia wód siarczkowych, opracowane przez firmę z Tarnobrzega.

Decyzję o formule PPP podjęto w związku z brakiem środków pomocowych z UE na tego typu zadania oraz sytuacją finansową miasta, które nie było w stanie samodzielnie zgromadzić wystarczającej ilości środków.

Wartość inwestycji oszacowano na 35 mln zł. Za tą kwotę miał powstać kompleks rekreacyjno-turystyczny oferujący zabiegi SPA&Wellness, usługi hotelowe, restauracyjne i konferencyjno-eventowe.
W opcji realizowania inwestycji samodzielnie przez miasto planowano emisję obligacji lub kredyt bankowy na okres 15 lat. Według założeń, przez co najmniej kilkanaście lat projekt wpływałby ujemnie na finanse miasta. W dłuższej perspektywie projekt byłby, według założeń, opłacalny.
W przypadku PPP to ewentualny inwestor wziąłby na siebie ryzyka związane z projektowaniem i budową obiektu, ryzyko operacyjne, popytu i finansowe.

Miasto zdawało sobie sprawę, że poziom opłacalności dla inwestora był stosunkowo niski, stąd pojawiły się koncepcje wydłużenia okresu koncesji, wprowadzenia częściowego finansowania inwestycji przez miasto (około 25%, czyli 8,5 mln zł), czy rozliczenie wartości infrastruktury po upływie koncesji. Gdyby inwestycja się powiodła, to z samego podatku od nieruchomości miasto miało otrzymywać kwotę 450-650 tys. zł rocznie.
Według informacji uzyskanych przez NIK od prezydenta Bożka największą przeszkodą w inwestycji okazał się brak zainteresowania tego typu projektami ze strony inwestorów prywatnych.

Zainteresowanie projektem wykazał tylko jeden z badanych w ankiecie podmiotów. W dniu 24 stycznia 2019 roku odbyło się spotkanie ze wstępnie zainteresowanym przedsiębiorcą. Prezydent poinformował wówczas o dostępie do mediów, możliwości otrzymania koncesji, umocowaniu miejscowości w MPZP oraz zleconym opracowaniu operatu w celu określenia wartości działek. Do listopada 2019 przedsiębiorca o którym mowa nie podjął żadnych innych kontaktów z przedstawicielami miasta.

Miasto szacowało, że koszt prac przygotowawczych (analiza, raporty, badania, realizacja procedury wyboru wykonawcy lub partnera PPP) wyniesie 500 tys. zł.

Przy okazji kontroli NIK dowiadujemy się również, że miasto planowało jeszcze jeden projekt realizowany w ramach PPP, ale zrezygnowało z niego po uzyskaniu środków z funduszu norweskiego na przebudowę budynku Tarnobrzeskiego Domu Kultury.

Pomysł budowy kompleksu nad Jeziorem Tarnobrzeskim jest nadal aktualny, wiadomo jednak, że miasto nie jest w stanie samodzielnie podołać finansowo takiemu zadaniu. Jak obecnie wygląda sytuacja i czy coś się zmieniło od przeprowadzonej rok temu kontroli, dowiemy się pewnie przy innej okazji.