Tarnobrzeg – info z 24 tygodnia roku

Kończący się tydzień zdominowały spodziewane wieści z NSA. Tarnobrzeg (czy też władze Tarnobrzega) przegrał po raz kolejny i ostatni (w tym temacie), co prawnie rozstrzyga temat zamieszania wokół Budżetu Obywatelskiego za rok 2020.

Przegrana przed NSA

O temacie BO2020 pisałem wielokrotnie. Zamieszanie sprowadza się do tego, że projekt „Widno i bezpiecznie”, który cieszył się największym poparciem mieszkańców był niedopracowany. Nie tylko jego wycena przekraczała dopuszczalną kwotę o ponad 50 tys. zł, ale dodatkowo kilka lamp miało się pojawić na terenie jednej z parafii. Pojawiały się również wątpliwości czy projekt nie jest zbyt „miejski” jeśli ma być obywatelski, tzn. czy oświetlenie ulic nie jest po prostu zadaniem własnym miasta i pytanie kto właściwie go zgłosił.

Miasto próbowało wstecznie korygować temat, ale wyniki głosowania na duży projekt podważyła Regionalna Izba Rozrachunkowa. Władze Tarnobrzega odwoływały się w tej sprawie do WSA i teraz do NSA. Bezskutecznie. Efekt jest taki, że miasto powinno zrealizować wszystkie inne duże projekty oprócz zwycięskiego, który okazał się „nielegalny”.

Przypomnę wyniki głosowania na projekty duże:
Bliżej zwierząt bezdomnych – 176 głosów
Kompleks boisk plażowych – 116 głosów
Plac zabaw przy przedszkolu nr 5 – 146 głosów
Renowacja krzyża – 80 głosów
Ujęcie wód siarczkowych – 284 głosy
Widno i bezpiecznie – 2453 głosy
Zwycięski projekt miał zatem ponad trzy razy więcej głosów niż wszystkie pozostałe razem wzięte.

Po przegranej przed NSA wysłałem kilka pytań do UM, ale tymczasem otrzymałem tylko ogólne oświadczenie, dostępne w poniższym tekście:

W oświadczeniu położono nacisk na wynik głosowania, wspomniano niezależność i decyzyjność miasta, omijając zupełnie temat zaniedbań. Wynik uznajemy (zobaczymy na co i kiedy to się przełoży), podobnie jak wynik głosowania, czyli realizujemy wybrany przez mieszkańców projekt w ramach budżetu miasta. Czyli tak jak normalnie powinno być.

O ile o większości projektów nie słyszeliśmy przez ostatnie dwa lata, o tyle temat ujęcia wód siarczkowych przypominany jest regularnie, a doktor Witold Zych jako główny promotor wykorzystania naszych wód siarczkowych może ogłosić w tym momencie swój mały sukces, z nadzieją na większe i podstawą do upominania się kolejne kroki.

Spytałem przy tej okazji na głupim fejsbuku dokąd właściwie zmierzamy, jaka jest wizja i jakie mogą być kolejne kroki, jak już postawimy pierwszy z nich. Pytanko i odpowiedź poniżej:

JG: Przyznaję zatem, że wciąż nie wiem jakie miałyby być kolejne kroki, finansowanie, zakres, struktura własnościowa, terminy realizacji itd. jak już odwiert powstanie.
Poproszę zatem link (wystarczy jeden) do tekstu gdzie Pan opisywał swój pomysł na kolejne kroki po wykonaniu odwiertów z naszych środków. Interesują mnie nie szczegóły, ale „mapa drogowa”, w stylu:

1. budujemy dom zdrojowy/ośrodek/baseny z ośrodkiem/z częścią rekreacyjną/hotelem/produkcję kosmetyków/butelkowanie wody…
2. właścicielem będzie miasto/państwo/miejska spółka/kopalnia/prywatni inwestorzy…
3. za pieniądze z PPP/obligacji/zadłużenia/ określonego programu UE/budżetu państwa…
4. o wartości 10/20/50/100 mln zł
5. w perspektywie 2/5/10 lat
Chętnie o tym wieczorem napiszę, bo wyrok to pierwszy krok, odwierty drugi, a koniec drogi wciąż we mgle. Mam nadzieję, że tylko dla mnie i ktoś wie dokąd i po co idziemy.

Witold Zych: Napiszę w skrócie. Biorąc pod uwagę naszą specyfikę i to, że odwiedza nas dziesiątki tysięcy ludzi (żaden ośrodek z wodami siarczkowymi nie ma takiego atutu jakim jest ogromne jezioro nad które przyjeżdża się w celach rekreacji i uprawiania sportu) należałby wybudować baseny do kąpieli z których masowo korzystaliby turyści. Taka inwestycja sfinansowana z obligacji przychodowych zwróciłaby się szybko. Oczywiście teraz są inne możliwości finansowania zewnętrznego, jak udowodniły wspomniane gminy. Tu nie chodzi na początkowym etapie o wydanie setek milionów na budowę ekskluzywnego ośrodka, jak np. w Solcu Zdroju.

Trzeba iść małymi krokami do celu. Moim docelowym planem byłoby powstanie też szpitala rehabilitacyjnego leczącego w oparciu o wody siarczkowe , jak w Swoszowicach. Takie wsparcie już teraz jest deklarowane przez tamtejszych lekarzy. jest też pozytywna opinia, co do wykorzystania dla celów leczniczych naszych wód z Ministerstwa Zdrowia. Nie trzeba powoływać nowej spółki , eksplantacją i wydobyciem wód siarczkowych mogłaby się zajmować nasza spółka Wodociągi, która czerpałaby zyski z udostępniania tej wody każdemu podmiotowi w tym także prywatnym przedsięwzięciom z zakresu rehabilitacji, które niewątpliwie powstaną. Mogłaby też zająć się produkcją wody butelkowanej. To jest podstawa, wody siarczkowe powinny być własnością miasta, a nie prywatnego inwestora. Gdyby wydano przed laty o 350 tysięcy u nas na odwiert już dawno bylibyśmy w innym miejscu. Wtedy nie było słychać o Latoszynie, czy Ciężkowicach a teraz nawet sąsiedni Bojanów idzie tą drogą. Dodam wypowiedz wójta Bojanowa: „Jak powiedział Radiu Leliwa Sławomir Serafin, wójt gminy Bojanów, znalezienie wód leczniczych mogłoby pozwolić gminie na wzmocnienie jej atrakcyjności turystyczno-przyrodniczej (70 proc. obszaru gminy to lasy). Mogłaby to też być szansa na rozwój. Jak dodaje Serafin aż 97 proc. terenu gminy Bojanów pokrywa się z Obszarem Natura 2000. Na przyciągnięcie przemysłu szanse są więc raczej marne. A co, jeśli w Stanach rzeczywiście zostaną znalezione zasoby wód leczniczych? Władze gminy rozpatrują kilka wariantów ich zagospodarowania, w tym partnerstwo publiczno-prywatne. Na pewno jednak docelowo wykorzystywane byłyby one komercyjnie m.in. w balneoterapii, rekreacji, kosmetologii”.

Czy kiedykolwiek słyszał pan taką wypowiedz z ust prezydenta naszego miasta? Po co panu szczegółowe plany skoro nawet nie uczyniono pierwszego kroku w tej sprawie. Obecne władze nie są nawet zainteresowane współpracą ze mną w tym zakresie. Mam nadzieję, że zostaną one zmuszone wyrokiem NSA do wykonania odwiertu i to będzie wszystko, co od nich oczekuję. Mam nadzieję, że kolejny włodarz miasta doprowadzi do końca całą sprawę. Nie mam złudzeń w tym zakresie, co do tych co rządzą teraz naszym miastem. Dobrym przykładem jest tez brak jakiegokolwiek zainteresowania z ich strony stanem naszego dworca PKP. Oni mają inne preferencje w wydatkowaniu pieniędzy: np. farma fotowoltaiczna, ścianka wspinaczkowa itd,itp. Jestem spokojny, wcześniej, czy później Tarnobrzeg stanie się miejscem do którego przyjeżdżać się będzie nie tylko, by wypocząć nad wodą, uprawiać sporty wodne, ale także po zdrowie, będzie to największy atut naszego Jeziora Tarnobrzeskiego.

Raport o stanie miasta za rok 2020

To dokument, który powstaje bo ustawowo musi. Rok był wyjątkowy, a wyludnianie miasta tylko przyspieszyło. Oficjalnie w 2020 roku ubyło w Tarnobrzegu 598 mieszkańców. Wciąż zostało 45913 osób, z przewagą ponad 2000 kobiet. Na 330 urodzeń (w roku 2018 było ich 386, a w 2019 – 341) przypadło aż 547 zgonów (w poprzednich latach odpowiednio 462 i 475). Przez sam ujemny przyrost naturalny ubyło w Tarnobrzegu 217 mieszkańców, przy -76 i -137 w poprzednich latach. Kolejne władze miasta zadłużyły każdego z mieszkańców na ponad 2500 złotych.
Wiem, że byłoby super gdybym przeanalizował i streścił dla Was cały raport, ale te 250 stron przekracza moje niedzielne możliwości. Polecam przejrzenie całości i wyłuskanie interesujących szczegółów.

Ścianka wspinaczkowa i stary basen

Z tego co pamiętam w czerwcu miały się kończyć prace przy ściance wspinaczkowej. Zajrzałem co tam się dzieje zanim zapytam oficjalnie, akurat było otwarte. W samej wieży rozłożone rusztowanie, w korytarzu są układane płytki. Wydaje się, że do zakończenia prac jeszcze sporo zostało. Zdjęcia poniżej.

A teraz „UWAGA CHLOR!”.
Tarnobrzeski basen odkryty „Czarnobyl style”. Wciąż miejsce wyjątkowych wspomnień, zatrzymanych choćby na popularnej czarno-białek widokówce. Obecnie niecka wygląda jak zaplecze czwartego PSZOKa. Oprócz sterty gruzu, opakowań po farbach, frakcji plastikowej z żółtego worka, potłuczonych kibelków i innych odpadów budowlanych, jest też sporo bioodpadów przynależnych do worka brązowego.

Bukszpany pod UM, czyli „Nowa nadzieja”

Był na forum wątek o zżeranych bukszpanach, w tym o żywopłotach bukszpanowych w centrum miasta – pod UM i wokół fontanny. Rzeczywiście wszystko równo uschło, ale pojawiają się nowe odrosty, jest nadzieja że odżyje. Pryskamy chemią, czy będzie ekologicznie?

Tarnobrzeg vs Komary

Ktoś w TVL ma niezwykłe poczucie humoru. Materiał poświęcony walce z komarami ktoś zatytułował „Tarnobrzeg 1:0 Komary”. Służby prezydenta podzielają owe specyficzne poczucie humoru, udostępniając tak zatytułowany materiał. Może sędzia widział 1:0, ale kibice wciąż widzą co innego, czemu dają wyraz w licznych krytycznych komentarzach do materiału.

Jeśli sam miałbym to oceniać, to w pierwszej połowie mamy mniej więcej remis. Co wieczór kilkadziesiąt komarów zdobywa punkty i podobne duże kilkadziesiąt przypłaca to śmiercią. Drugą połowę oddaję walkowerem.

Nad Jeziorem Tarnobrzeskim pojawiły się przebieralnie. Spore zainteresowanie dzierżawą punktów gastronomicznych

Tego na pewno brakowało, bo wygodniej przebrać się kulturalnie niż pod ręcznikiem. Forma to podwójny ślimak z herbem Tarnobrzega, wykonany z czegoś w stylu kompozytowych desek tarasowych. Widziałem przygotowany kolejny herb, może będzie tego więcej. Przydałoby się. Jednocześnie przed chwilą na forum pojawiły się uwagi do jakości wykonania zarówno przebieralni, jak i altan grillowych, uwagi z licznymi zdjęciami. Aż tak dokładnie się nie przyglądałem, szału rzeczywiście nie ma.

W przetargach na dziesięcioletnią dzierżawę nowych budynków pod gastronomię stawki doszły do około 100.000 zł rocznie. Operatorzy znani i sprawdzeni, do tego możemy liczyć na przyczepy. Będzie dobrze. W poniedziałek odbiór prac, oby bez problemów.

Mamy kolejne spektakle, koncerty i atrakcje wodne

Poniżej info, wszystko zapowiada się ciekawie, dla każdego coś miłego

Wielka piłka na tarnobrzeskim stadionie

Przynajmniej na telebimie, ale od czegoś trzeba zacząć:

Ryk silników i dużo błota

To kolejna impreza przeprawowa nad Jeziorem Tarnobrzeskim, zapraszam na relację

Dzikie Leopardy w Tarnobrzegu

Jak wiemy, można spotkać w Tarnobrzegu łosie, bobry, wilki, ale leopardy wciąż mogą być dla wielu zaskoczeniem. Całkiem spore stadko tych groźnych łaciatych kociaków można było spotkać na tarnobrzeskim dworcu.

Coś nowego – aż do tego miejsca nie wspomniałem o COVID19!

Rzeczywiście temat możemy tymczasem usunąć z podsumowania tygodnia. Lokale, ogródki i świątynie się zapełniają i niech tak zostanie. O ile jednak w ogródkach i lokalach pewnie wróci dawny ruch, o tyle w świątyniach będzie już o to trudniej. Przez weekend można się było szczepić J&J pod starostwem powiatowym z marszu.

„Jaskinia hałasu” – szykuje się kolejny dodruk

Rzadko słyszymy tak dobre informacje z rynku księgarskiego, szczególnie jeśli dotyczą tarnobrzeżan. Znany skąd inąd Wojciech Lis jest współautorem pozycji o undergroundowej scenie metalowej. Kto jeszcze nie kupił – będzie okazja.

Tarnobrzeg.pl linkuje ofertę na Aftermarket

Wiecie, że z nagłówka oficjalnej witryny miasta linkujemy do opuszczonej domeny, którą można sobie kupić na Aftermarkecie za 1000 zł? Jeśli zostanie, to wyjątkowo atrakcyjna stawka. Taki link ma swoją wartość, zwróci się raptem po paru miesiącach.

Historia kaplicy zamkowej

Na koniec youtubowa świeżynka od TN, czyli historia dzikowskiej kaplicy zamkowej. Widać wzrost zaangażowania wydawnictwa w promocję lokalnych walorów i instytucji. I dobrze.

You May Also Like