Mały Człowiek - to warto przeczytać

Opublikowano dnia 12-11-2017

Picture 0 for Mały Człowiek - to warto przeczytać
Czytałem wiele tarnobrzeskich książek, ale do "Małego Człowieka" Ryszarda Sadaja dotarłem dopiero teraz, dzięki komentarzowi MD z dawnej Tebegielki (pewnie już mało kto Tebegielkę pamięta). A szkoda, bo czas akcji wyjątkowy.
Akcja powieści Ryszarda Sadaja toczy się pod koniec lat 70-tych, do czasu powstania Solidarności.
Kolejne rozdziały tytułowane są właśnie rocznikowo od 1975 do 1980, ale nie po kolei, dzięki czemu całość akcji składamy dopiero na koniec, czasem nawet gubiąc się w chronologii.
Toczy się, a jakże, w Tarnobrzegu. Wspominane są głównie okolice Empiku, WDK, Milicji, PZU i Kaskady, a zahaczaniem o Wyspiańskiego i Mickiewicza. Całość nie jest aż tak zlokalizowana jak u Eweliny Dydy, ale miło czytać o znajomych miejscach, tym bardziej jeśli się je pamięta z tamtych lat. Autor stosował dosłowne lokalizacje, ale już nie nazwiska i nazewnictwo, stąd mamy redakcję lokalnego tygodnika "Vistula", klub sportowy "Wiślanin", czy zespół ludowy "Skalni".

O ile mamy duży wybór literatury lokalnej z końca XIX i pierwszej połowy XX wieku, o tyle z czasów PRLu mamy jej bardzo mało. Czytając "Małego człowieka" próbowałem się wczuć w czas trudnych wyborów, ograniczeń, zależności, szczególnie widocznych w przypadku redaktora prowincjonalnej gazety. Ta rola, ze względu na strukturę regionalnych powiązań i ograniczoną liczbę tematów jest zawsze trudna, ale można przyjąć, że w czasie PRLu była trudna szczególnie. Zanim cokolwiek dotarło do cenzury, przechodziło redakcyjną autocenzurę. Jak przy tym zachować atrakcyjność pisma?

Mamy okoliczności. Czas na bohatera. Roman Sawko to młody i obiecujący (od lat) poeta i prozaik, działacz kulturalno-oświatowy i redaktor lokalnego tygodnika. Na co dzień lawiruje w skomplikowanych relacjach redakcyjnych, partyjnych, organizacyjnych i uczuciowo-małżeńskich. Niespełnione ambicje, plany stale odkładane na przyszłość, walkę z nałogami, kolejne nierealizowane postanowienia, ubarwia fantazjowaniem. Chwilami nie mamy pewności co dzieje się naprawdę, a co tylko w głowie głównego bohatera.

Oprócz Sawki pojawiają się koledzy redakcyjni, dyrekcja klubu sportowego, Empiku, domu handlowego, lokalni artyści, czy działacze różnego szczebla. Autor zwraca uwagę na skomplikowany przekrój kulturowo-społeczny ówczesnych mieszkańców Tarnobrzega. Z jednej strony wychowanych w naszym mieście, z drugiej napływową inteligencję, z trzeciej napływowych robotników. Już w kolejnym pokoleniu ten podział znacząco się zatracił, ale wtedy na pewno był wyraźny.

Nie brakuje elementów humorystycznych, ale często jest humor dość ponury. Roman Sawko budzi często nie tyle dezaprobatę co współczucie. W końcu wszyscy mamy jakieś słabości, a że niektórzy więcej, tym pewnie im trudniej. Mały człowiek.

Napisaną w 1987 roku książkę wydano dwa lata później w nakładzie 5000 egzemplarzy. Parę dni temu kupiłem ją za 5,99 zł z wysyłką. Przy stałej dostępności i niskiej cenie reedycja nie ma sensu. Ale przeczytać warto.
 

Komentarze

Możesz komentować ten wpis także bezpośrednio na forum

  • Czytałem tę książkę lata temu, ze względu na autor i miejsce gdzie toczy się fabuła powieści. Mieszkałem na przywiślu bardzo blisko P. Ryszarda. Wplecione w powieść postacie, które nie trudno było zidentyfikować, oraz miejsca znane mieszkańcom przywiśla to jej wielkie atuty. Zresztą inne powieści P. Ryszarda też nawiązują do TBG i okolic m.in. chyba Hadykówki.